Wśród miast partnerskich Katowic jest między innymi Ostrawa. Kto odwiedził to miasto ten wie, że można czuć się tam jak u siebie. A to z kilku powodów.

Bliski nam język to jedno. Podobne jedzenie to drugie. A piwo... Palce lizać.

Ostrawa jest nam również bliska przez podobne problemy. Przecież to stolica czeskiego górnictwa. Tutaj ma swoją siedzibę największa w Czechach spółka węglowa Ostravsko-Karvinske Doly. Od lat zatrudnia ona także wielu Polaków. Ostatnio ogłosiła bankructwo. Kto śledził zmagania tonącej Kompanii Węglowej, zakończone sztucznymi przekształceniami, ten wie, o co chodzi.

To miasto graniczne w pewnym okresie było zagłębiem bezrobotnych. Przynajmniej jak na czeskie warunki. O tym zrealizowano kultowy już film, „Słoneczne miasto”. Naprawdę świetna komedia, chwilami nieco smutna. Ale tak musi być, jeśli film traktuje o ludziach pozwalnianych z pracy, którzy na różne sposoby szukają lepszego życia. To także jest takie swojskie.

O zabytkach pisać nie będziemy. Nie ma za bardzo o czym, choć oczywiście, gdyby ktoś bardzo chciał, może zwiedzić ogromny trzynawowy kościół bądź obejrzeć stary piec hutniczy. Ale nie to świadczy o atrakcyjności tego miasta.

W Ostrawie dużo się dzieje. Dla mieszkańca Katowic to żaden problem, by wyskoczyć tam na jeden wieczór, wziąć udział w jakimś koncercie i wrócić. Można też posmakować atmosfery tego miasta w centrum, gdzie pełno jest knajpek i kawiarenek. No i można po prostu połazić. To czeskie miasto pełne jest śladów epoki, która odeszła wraz ze zburzeniem berlińskiego muru.

A dodajmy, że wbrew obiegowej teorii, że Czesi nie przepadają za Polakami, tutaj nikt na nas krzywo nie patrzy. Więcej nawet. Cyklicznie organizowane są Dni Polskie i Dni Katowic.