Bardzo łatwo jest stracić prawo jazdy. Może się to wiązać się z przekroczeniem prędkości, jazdą pod wpływem alkoholu czy narkotyków, spowodowaniem groźnej kolizji czy też niebezpieczeństwa w ruchu. Ale jest jeszcze jedna możliwość. Prawo jazdy można stracić jeżdżąc, zdaniem drogówki, „niepewnie”. I za karę trafić na ponowny egzamin.

Przepisy, które wprowadzają obowiązek zabierania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym wzbudziły wiele kontrowersji. Statystyki jednak były nieubłagane, bo na naszych drogach było ( i nadal jest, choć widać poprawę) mnóstwo wypadków, w których wiele osób zostawało rannych, a nawet traciło życie. Teraz jednak okazuje się, że nawet kiedy ma się prawo jazdy, ale jadąc powoli także można stracić uprawnienia. Na dodatek sądy aprobują takie działania.

Utrata prawa jazdy za styl
Przekonał się o tym kierowca jadący przez Częstochowę. Policjanci zainteresowali się jego stylem prowadzenia samochodu, co polegało, według drogówki, na nieudolnej i nieuzasadnionej zmianie pasa ruchu, problemem z utrzymaniem stałej odległości od krawędzi jezdni i brakiem reakcji na polecenia policjantów by zatrzymał się do kontroli. Dodatkowo okazało się, że jedzie on bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Na takiej podstawie policjanci podjęli decyzję o zatrzymaniu mu prawa jazdy i skierowaniu kierowcy na ponowny egzamin.

Decyzja policjantów oczywiście nie spodobała się kierowcy, więc odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które przyznało rację funkcjonariuszom. Nie pomogła nawet sprawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, który także stanął po stronie policjantów. Chcąc nie chcąc, pechowy kierowca musiał ponownie zdać egzamin teoretyczny i praktyczny na prawo jazdy.
Kierowca próbował w odwołaniach do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego argumentować, że jego jedynym przewinieniem była jazda bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Jest to wykroczenie, za które został ukarany mandatem. Pisał też o braku jakiejkolwiek kolizji w całym (kilkuletnim) okresie posiadania prawa jazdy. Jednak żaden organ nie uznał tych argumentów.

Utrata prawa jazdy: statystyki są nieubłagane
Z jednej strony sprawa jest się dość kontrowersyjną. W Kodeksie Drogowym nie ma zapisów, które by precyzyjnie określały, jak należy traktować kierowców, którzy niepewnie poruszają się po drogach. Jak jednak pokazują policyjne statystyki, w Polsce łamanie przepisów jest nagminne.

Tylko w zeszłym roku wystawiono ponad 3,6 mln. mandatów za wykroczenia w ruchu drogowym. Przepisy dotyczące zatrzymania uprawień za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym zostały uruchomione prawie 31 tysięcy razy, a z różnych przyczyn zabierano „prawko” prawie 86 tysięcy razy. Można zatem powiedzieć, że działania policji są coraz bardziej skuteczne. Jednak czy opisane zdarzenie nie będzie precedensem, który doprowadzi do kontrowersyjnych sytuacji?

Przecież opisany przez nas kierowca nie załamał w rażący sposób żadnego przepisu. Bo trudno za powód odebrania uprawień uznać niezapięte pasy bezpieczeństwa. Zachowanie kierowcy trudno też nazwać stwarzającym zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Takie działania policji można ewentualnie związać z troską o poprawę bezpieczeństwa na drodze przez wyeliminowanie „słabego ogniwa”. Jednak decyzję o zatrzymaniu uprawnień w takiej sytuacji, podejmuje policjant na podstawie subiektywnej oceny umiejętności konkretnego człowieka. Czy nie będzie to prowadziło do zabierania prawa jazdy „z byle powodu”?