Piesi nie są bez winy. Najczęściej mandaty są im przyznawane za chodzenie po ulicy, a także wchodzenie na jezdnie, bez wcześniejszego rozejrzenia się, czy nic nie jedzie, tym samym stwarzając zagrożenie na drodze.

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ostatnio przedstawiła statystki pochodzące z najnowszego raportu dotyczącego pieszych, także ich bezpieczeństwa. Według uzyskanych danych, większość z nich sama przyczynia się do zmniejszenia poczucia bezpieczeństwa na drodze. W godzinach wieczornych, a także nocnych, kiedy piesi poruszający się poboczem drogi, są nie widoczni, zobowiązani są do noszenia elementów odblaskowych. Niestety ponad połowa z nich, w ogóle nie stosuje się do przepisu. Natomiast około 40 procent, robi to bardzo niesystematycznie, lub rzadko.

Piesi w 90 proc. wypadkach biorą udział w terenach zabudowanych. Natomiast na terenie niezabudowanym dochodzi do średnio co dziesiątego wypadku z udziałem pieszych. Do wypadków na przejściach dla pieszych dochodzi w 30 procentach z udziałem pieszych, natomiast aż 60 procent odbywa się na jezdni.
Osoby, które pieszo pokonują trasę są nierozważne pod względem przechodzenia przez jezdnie w niedozwolonych miejscach, rozmawiają przez telefon komórkowy, zapominając o rozejrzeniu się, czy przypadkiem coś nie jedzie, a także chodzenie po ulicy, zamiast po uprzywilejowanych do tego celu chodnikach.

To nieprawda, że pieszy wchodzący na oznakowane przejście, nie musi się rozglądać, czy coś nie jedzie. Za wtargnięcie prosto pod koła pojazdu, grozi mu mandat w wysokości 50 złotych. Jeśli do wtargnięcia pod samochód dojdzie poza oznakowany przejściem dla pieszych, wysokość mandatu może wzrosnąć do 100 złotych. Z takim samym mandatem mogą liczyć się osoby, które wychodzą zza pojazdu lub przeszkody ograniczającej widoczność, jednocześnie narażając uczestników ruchu drogowego na spowodowanie kolizji lub wypadku.

Znaki drogowe powinny być znane nie tylko kierowcom, którzy poruszają się pojazdami mechanicznymi, ale również osobom pieszym. Ich bagatelizowanie może kosztować utratę 50 złotych, oczywiście na specjalnie wypisany z tego powodu mandat.

Kolejne przepisy grożące ukaraniem 50-złotowym mandatem, próbują w pieszych wskrzesić więcej wyobraźni. Dlatego nieostrożni piesi, poruszający się po terenie zabudowanym, a dokładniej przechodzący przez jezdnię, na odcinkach o słabej widoczności, mogą liczyć się z zapłaceniem grzywny.
Przechodząc przez pasy, również należy wiedzieć, jak trzeba robić to prawidłowo. Zarówno za przebiegnięcie, jak i również zwolnienie lub zatrzymanie się na przejściu dla pieszych bez uzasadnionego powodu, skutkować będzie tym, iż z naszego portfela może upłynnić się 50 złotych, na opłacenie mandatu.

Niestety największym roztargnieniem kierują się osoby przechodzące przez pasy dla pieszych, które jednocześnie albo rozmawiają przez telefon, albo słuchają głośno muzyki, mając na uszach słuchawki. Samo takie zachowanie, jak na razie nie podlega żadnemu taryfikatorowi kar. Jednak jeśli dojdzie do spowodowania kolizji, wypadku lub innej niebezpiecznej sytuacji, właśnie z tego powodu, pieszy będzie musiał pogodzić się z poniesieniem odpowiedniej kary.

Nie tylko piesi są winni

Żeby nie obarczać wyłącznie pieszych za wywoływanie wszystkich niebezpiecznych sytuacji na drodze, warto przyjrzeć się także kierowcom. Niestety w Polsce nie można mówić o kulturalnym puszczaniu pieszych na pasach. Zaledwie 20 procent kierowców łaskawie zatrzymuje się przed pasami, aby faktycznie kogoś przepuścić. I najczęściej robią to, gdy ktoś już czeka przy przejściu, lub się na nim znajduje. Natomiast zaledwie 2 procent kierowców reaguje, gdy widzi zbliżającego się pieszego.

Mimo jeszcze wielu zastrzeżeń co do bezpieczeństwa na drogach, statystyki wskazują na tendencję malejącą, jeśli chodzi o liczbę wypadków, w których ofiarami byli piesi. W porównaniu do 2015 roku, liczba ofiar w 2004 roku, była dwukrotnie większa.
Natomiast nadal można mówić o wysokim procencie wypadków tego typu, na tle wszystkich zdarzeń drogowych. W samym 2015 roku, zginęło aż 1116 pieszych, co wobec wszystkich ofiar śmiertelnych wszelkich wypadków komunikacyjnych, stanowi grupę 34 procent osób.
Rannych osób było aż 8397 uczestników ruchu, natomiast w tej grupie znalazło się aż 3009 osób, które odniosły bardzo ciężkie obrażenia.