Rozmowa z Sonią Kołodziej, modelką i hostessą, rodowitą rudzianką o modelingu, nagości i kompleksach.

Jesteś modelką, a jednocześnie Ślązaczką. Z całym tym bagażem tradycji, przyznajmy konserwatywnej, gdzie miejsce kobiety ma być... No właśnie, gdzie?

Rzeczywiście tak się odbiera nas w innych częściach kraju. Nie jeden raz miałam dziwne sytuacje związane z tym, że pochodzę ze Śląska. Od razu muszę podkreślić, że były to przypadki bardzo rzadkie, ale jednak. Postrzegają nas jako ludzi mniej otwartych, może nawet pruderyjnych. No, ale przecież nie tylko ja na Śląsku mam inne podejście do kwestii obyczajów, wolności niż to, co mylnie się uznaje za śląską tradycję. Znam wiele osób nie tylko w mojej branży, które myślą nowocześnie.

W kwietniowym numerze "Playboya" jest twoje zdjęcie. Tylko jedno, co prawda, ale za to wyróżnione w konkursie "Fotoerotica Playboy". W majowym numerze CKM, który już jest w sprzedaży, masz za to całą serię wspaniałych fotek i wywiad.

Już wszyscy o tym wiedzą. Znajomi, rodzina, sąsiedzi. To spowodowało trochę zabawnych sytuacji. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że zawód modelki polega na pozowaniu do różnych zdjęć, od portretu do aktu. Oczywiście są takie modelki, które zastrzegają sobie, że pozują wyłącznie w ubraniu. Ale na przykład Sharon Stone wystąpiła w bardzo pikantnym filmie "Nagi instynkt", a potem już nie godziła się na rozbierane sceny. Czyli może być tak, albo tak. To wyłącznie kwestia wyboru.

Ty jesteś z tych odważnych modelek. Nie masz oporu przed rozbieraniem się przed obiektywem.

To zależy, co kto uznaje za odwagę. Odwaga jest pokonaniem swoich lęków i słabości. Dla mnie na przykład odwagą byłoby stawienie czoła bandytom, którzy kogoś napadli na ulicy. Ale faktycznie, gdy zaczynałam pracę modelki, to też myślałam w ten sposób. Boże, jak te niektóre dziewczyny mogą rozebrać się do zdjęcia? Przecież ja nie ośmielę się stanąć przed fotografem nawet w bieliźnie. Podziwiałam je za to. Na szczęście, im więcej miałam sesji i doświadczenia, tym łatwiej było mi się przełamać. I teraz sesję rozbieraną traktuję tak samo jak każdą inną. To jest mój zawód.

Czytujesz komentarze pod twoimi zdjęciami gdzieś w internecie?

Zdarza mi się.

I co?

Nikt mi nie mówi, czy pisze wprost, że robię coś złego. Natomiast takie komentarze pojawiają się i zawsze są anonimowe. Uważam, że jest to problem, lecz nie dla mnie. To problem dla tych ludzi. Wydaje mi się, że te komentarze wynikają z braku tolerancji, kompleksów, zazdrości.

Dużo tego jest w Polakach?

Chyba tak. A w dodatku jest też Internet, który daje ludziom poczucie anonimowości i bezkarności. Niektórzy myślą, że mogą innych do woli obrażać. Gdy czytam różne wstrętne komentarze pod artykułami w sieci, zastanawiam się, gdzie ci ludzie są. Bo na ulicy wszyscy wyglądają normalnie.

Pozowałaś do kalendarza GKS Katowice. W koszulce.

Rzeczywiście. Koszulkę miałam namalowaną na ciele. I najzabawniejsze jest to, że nikt nie zauważył, iż jestem naga.


Źródła zdjęć: własne oraz www.maxmodels.pl