Wszystkie kluby parlamentarne zadeklarowały poparcie projektu umożliwiającego chorym dostęp do preparatów z konopi. Posłowie Platformy Obywatelskiej wprawdzie mają do niego uwagi, ale żeby nie przedłużać prac, planują zgłosić poprawki w Senacie.

Grzegorz Raczak (PiS) w imieniu klubu powiedział, że po miesiącach dyskusji na temat projektu pojawił się kompromis umożliwiający na relatywnie szybkie zalegalizowanie możliwości zastosowania preparatów farmaceutycznych z konopi w niesieniu pomocy chorym z bólem nowotworowym, bólem przewlekłym, niekiedy bardzo cierpiącym ludziom

Bartosz Arłukowicz (PO) stwierdził, że prace ciągnęły się miesiącami, bo zgłaszano poprawki, które miały tę ustawę zablokować. Dodał, że to państwo powinno wziąć na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo, za uprawy, za dostępność, za dystrybucję i za jakość tego specyfiku.  - Marihuanę leczniczą uprawia Instytut Włókien, a lek produkuje Narodowy Instytut Leków i on je dystrybuuje. Pilnujemy, żeby ta marihuana nie wydostała się na rynek – dodał.

Jerzy Kozłowski (Kukiz ‘15) przypomniał, że poselski projekt ma długą historię sejmową, bo trafił do niego w lutym ub.r. - Gdyby nie dramat jednego człowieka, który kiedyś siedział na sali sejmowej, gdyby nie dramat Tomasza Kality i jego rodziny, to ten projekt nadal tkwiłby w zamrażarce – powiedział .  Jego zdaniem  „projekt został wywrócony do góry nogami, ale jest - lepszy rydz niż nic”. Wprawdzie  ustawa ma wiele ułomności, np. potrzebę importu surowca, ale - jak podkreślił - przysłuży się ona polskim chorym.

Marek Ruciński (Nowoczesna) wskazał, że opinie o projekcie i proponowanych rozwiązaniach były bardzo różne, co - jak ocenił - wynika ze świadomości zagrożeń, jakie niosą ze sobą narkotyki. Przypomniał, że podczas prac posłowie byli świadkami dramatycznych apeli rodziców i opiekunów osób chorych, którzy decydują się niekiedy popełnić przestępstwo na gruncie prawa karnego, by ulżyć swoim bliskim.

Krystian Jarubas (PSL) ocenił, że ten projekt to „początek trudnej drogi, drogi pacjentów i lekarzy”.  - Jeżeli istnieją poważne dowody naukowe, które wskazujące skuteczność i zmniejszenie cierpienia chorych, to trzeba się nad ustawą pochylić, czy się to komuś podoba, czy nie” - powiedział Jarubas. - Jednocześnie trzeba ubolewać, że tematu nie podejmuje minister zdrowia- dodał. Jego zdaniem „szkoda, że rząd nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności produkcji surowca w kraju” i dopuścić kontrolowanej produkcji w polskich zakładach.

Odpowiadając na pytania posłów, wiceminister zdrowia Zbigniew Król powiedział, że w projekcie nie zostały uregulowane kwestie upraw m.in. dlatego, żeby mógł być szybko procedowany. - Nie zajmujemy się uprawami m.in. z tego powodu, że obowiązuje nas konwencja narkotyczna ONZ i po to, by projekt zrobić w miarę szybko - wyjaśnił. Poinformował też, że źródłem suszu może być np. Holandia, Izrael czy Turcja. Podał, że koszt 5 gramów suszu to ok. 30 euro. Jego zdaniem, „jeśli preparaty będą stosowane szeroko, ceny prawdopodobnie spadną” .

Po zgłoszonych podczas prac w podkomisji zmianach projekt przewiduje, że konopie będą mogły być wykorzystywane do wytwarzania preparatów farmaceutycznych, tak by lekarze mogli ordynować sporządzenie leku recepturowego w aptece. Surowiec ma być