Jeszcze do niedawna strefy foodcourt w galeriach budziły skojarzenia ze stołówką serwującą szybkie i niewyszukane dania jak największej liczbie klientów. Wraz ze zmianami na rynku gastronomicznym i rosnącymi wymaganiami klientów, musiały przejść drastyczną przemianę. Ciężar z ilości przesunięto na jakość, nie tylko w wymiarze kulinarnym, ale też estetycznym, wyrażającym się w przemyślanym i przyjaznym designie.

Zgodnie z wyliczeniami serwisu JLL Polska, zajmującego się zarządzaniem nieruchomościami i inwestycjami, do roku 2025  restauracje i kawiarnie będą stanowić aż jedną piątą oferty galerii handlowych. Oznacza to, że ze skromnego dodatku do coraz szerszej oferty sklepów przeobrażą się w jej kluczowy element, przyciągający klientów na własnych zasadach. Niebagatelną rolę w rozwoju tego trendu w Polsce odegrał wprowadzony w 2018 roku zakaz handlu w niedziele. W dni, w które sklepy są zamknięte, kluczowe stało się  stworzenie realnej alternatywy, która skłoni klientów do odwiedzenia centrum. Tym wabikiem, obok kin, stały się właśnie foodcourty.

Kulinarna rewolucja

Gdy przypomnimy sobie strefy jedzeniowe powstające w pierwszych polskich galeriach handlowych, przed oczami mamy stoiska otoczone morzem plastikowych stołów i krzeseł. Kluczowe dla centrów były sklepy, a foodcourty stanowiły zaledwie dodatek i to nie tam szukano potencjalnych zysków. Takie podejście czerpało z gastronomicznych realiów poza galeriami handlowymi, które również wyglądały zupełnie inaczej. Obecnie w mieście wielkości Krakowa czy Gdańska każdego roku otwiera się średnio 200 lokali gastronomicznych, co przed rokiem 2000 było liczbą wręcz abstrakcyjną. Wraz ze wzrostem świadomości rosły oczekiwania. Coraz częstsze i dalsze podróże zwiększyły popyt na kuchnie świata, a trendy prozdrowotne wpłynęły na zwiększenie popularności kuchni roślinnej czy bezglutenowej. Obserwujemy również wyraźny zwrot w stronę oferty wyspecjalizowanej w konkretnym typie lub kategorii dań, zaczynając od lokali serwujących wyłącznie pizzę czy burgery, aż po kategorie tak wąskie jak zupy, frytki, naleśniki czy mac’n’cheese. W ten trend wpisała się także popularność foodtrucków, które ze względu na uwarunkowania zazwyczaj oferują dania jednego typu w różnych wariacjach.

Prym jakości

Foodcourty w galeriach nie mogły pozostawać w tyle za tymi trendami, co wymusiło głębokie zmiany. W nowych sterach foodcourt pojawili się zupełnie nowi dostawcy, w tym polscy, którzy łączą wysoką jakość jedzenia z ich przystępną ceną i szybkością obsługi. Dobrym przykładem jest Pasibus, wywodząca się z Wrocławia marka specjalizująca się w burgerach, obecnie działająca w 11 miastach w Polsce. Pasibus stawia na lokale właśnie w nowoczesnych galeriach, oferując współczesny wystrój inspirowany  modą na streetfood, z której wyrósł jako koncept pierwotnie foodtruckowy. Estetyka marki świetnie wpisuje się również we wnętrza odrestaurowane – dobrym przykładem jest lokal serwujący burgery w Katowicach, na terenie Starego Dworca - https://pasibus.pl/pl/lokalizacje/katowice. Zgodnie z obowiązującymi trendami, lokale Pasibusa w galeriach są kompleksowe, uzupełnione o własną strefę konsumpcji, z brzęczykami sygnalizującymi możliwość odbioru zamówienia oraz spersonalizowane opakowania, w których oferowane są dania na wynos i w ramach dostawy - https://pasibus.pl/pl/dostawy/

Dobry design robi różnicę

Istotne zmiany zaszły również w sferze wystroju stref jedzeniowych, do którego zaczęto przywiązywać szczególną wagę. Wiele centrów decyduje się na urządzenie go w konkretnym stylu lub estetyce, uwzględniając nie tylko klasyczne stoły i krzesła, ale też sofy czy fotele oraz podział stref na części, by nadać im przytulności i zerwać ze stołówkowym skojarzeniem. Obok elementów funkcjonalnych pojawiają się te typowo dekoracyjne. Przykładowo, w  galerii Jurajskiej w Częstochowie, utrzymanej w stylu skandynawskim, pojawiły się meble z jasnego drewna i atrapy domków oświetlone sznurami lampek. Z kolei w Pasażu Grunwaldzkim we Wrocławiu foodcourt utrzymany w stylu retro ozdabiają Volksvagen Trasporter, repliki automatów do gry czy ściana z telewizorów kineskopowych.

Zmiany, którym uległy strefy foodcourt, są odpowiedzią na zmieniające się oczekiwania klientów i sygnałem dla tradycyjnej branży gastronomicznej. Galeryjne strefy fodcourt mają ambicje, by stać się realną konkurencją dla restauracji, a możliwość swobodnego połączenia go z zakupami i rozrywką jest atutem, który w dłuższej perspektywie może przeważyć szalę na ich korzyść.