Król Polskich Zup – rosół. Kto nie zna tej zupy, niech lepiej się do tego nie przyznaje. Rosół to bowiem najpopularniejsza zupa w Wielkopolsce, która wywodzi się wprost ze stołów szlacheckich, a mięsnym wywarem zachwycał się nawet Adam Mickiewicz w epopei narodowej. Dobry na choroby, na kaca, na co dzień i od święta. Przedstawiamy zupę wprost z wielkopolskich stołów niedzielnych – rosół.

Zacznijmy od tego, skąd w ogóle wziął się rosół i jego nietypowa nazwa. Bo o ile możemy skojarzyć od razu, że kapuśniak ma coś wspólnego z kapustą, ogórkowa z ogórkami, a pomidorowa z pomidorami, o tyle rosół nie od razu kojarzy nam się przecież z wywarem z kury. Rosół bowiem w języku staropolskim funkcjonował jako wyraz „roz-sol” lub „rosol”. Opisywał obgotowanie z soli przechowywanego w niej mięsa (rozsolone mięso). Mięso dawniej peklowano, czyli marynowano w wysoko stężonym roztworze wody i soli, aby się nie zepsuło. Dziś służą do tego lodówki i zamrażarki, choć według tradycyjnego przepisuj często stosuje się tą metodę w przyrządzaniu golonki, o czym już niebawem także napiszemy.

Mięso wyciągnięte z wywaru gotowano. Najczęściej była to kura, ale także wołowina, wieprzowina, a nawet jagnięcina. Często (zazwyczaj na Śląsku) przygotowuje się także rosół z gołębi lub kaczki, choć zdecydowanie różni się smakiem niż rosół z kury lub kurczaka. Do końca XIX wieku rosół podawano ziemniakami lub z kaszą, później dodatkiem do rosołu stał się makaron i tak już zostało. W staropolskiej kuchni szlacheckiej, w okresie stanisławowskim rosół słynął jako potrawa niedzielna, świąteczna. Dziś rosół także najczęściej gości na polskich stołach w niedzielę, o czym niektórzy humorystycznie mówią jako o symbolu niedzieli i przypomnieniu jaki jest dzień tygodnia.

Tyle, ile istnieje domostw w Polsce i różnych kuchni, tyle możemy znaleźć odmian rosołu. Przepis jest jeden, ale rosół jest taką potrawą, w której znaczną rolę odgrywa tzw. „dobra ręka” kucharki. Przepis na rosół w każdym gospodarstwie przechodzi z pokolenia na pokolenie, babki uczą nasze matki, a one nas. Nie ma jednego, określonego przepisu na rosół idealny. Zapewne każdy powie, że najlepszy rosół robi właśnie jego babcia lub mama. W niektórych regionach dodaje się do rosołu liść kapusty, ząbek czosnku lub łyżeczkę cukru. Jest jednak kilka zasad, które są kluczem do przygotowania klarownej, smacznej zupy.

Przede wszystkim rosół wymaga cierpliwości i precyzji. Gotowanie rosołu powinno trwać nawet od 4 do 5 godzin, na minimalnym ogniu, bez doprowadzenia do wrzenia. Zagotowanie rosołu sprawi, że stanie się mętny, a nawet lekko kwaśny. Klarowność zapewni także dokładne ściągnięcie krwi i białka z mięsa, które objawia się jako szara „pianka” na powierzchni. Dobry rosół powinien mieć wyważoną tłustość, czyli nie być za chudy, ani za tłusty. Ważne jest, aby używając chudego mięsa dodać trochę skóry (np. z kury), a także kości. Ważne jest, aby odpowiednio dobrać ilość włoszczyzny, czyli warzyw. Dodanie zbyt dużej ilości jakiegoś składnika zdominuje smak zupy właśnie o aromat warzywa. Sekretem rosołu w wielu regionach jest dodanie przysmażonej cebuli, ale nie pokrojonej, lecz w całości. Małą główkę cebuli lub połowę większej przypala się ogniem do czarnej skórki i wrzuca na godzinę przed końcem gotowania. Doda to niezwykłego aromatu zupie. Przy podawaniu rosołu na obiad, świeża zielenina w postaci pietruszki wydobędzie najważniejsze składniki i aromaty rosołu.

Rosół nie bez powodu nazywany jest Królem Polskich Zup. Jedna z najstarszych potraw nie tylko jest smaczna, ale kunsztowna, wymagająca czasu, poświęcenia i nie lada precyzji. Pokuszę się na stwierdzenie, że trudno samemu nauczyć się gotować rosół bez zaczerpnięcia wiedzy od starszych pokoleń kucharek i poznania sekretów gotowania. Rosół jest podstawą wszystkich innych zup, na jego bazie gotuje się mnóstwo potraw, nie tylko płynnych, ale także galaret i sosów. Rosół najlepiej przygotować dzień wcześniej, bowiem dopiero po „przegryzieniu się” składników, rosół smakuje idealnie i stawia na nogi oraz leczy. Ugotowanie smacznego rosołu to sztuka, performance, powód do dumy. Powodem do dumy także jest fakt, że my, Wielkopolanie, możemy przypisać sobie mistrzostwo w gotowaniu rosołu i pochwalić się jedną z najpopularniejszych zup w całym kraju.Król Polskich Zup – rosół. Kto nie zna tej zupy, niech lepiej się do tego nie przyznaje. Rosół to bowiem najpopularniejsza zupa w Wielkopolsce, która wywodzi się wprost ze stołów szlacheckich, a mięsnym wywarem zachwycał się nawet Adam Mickiewicz w epopei narodowej. Dobry na choroby, na kaca, na co dzień i od święta. Przedstawiamy zupę wprost z wielkopolskich stołów niedzielnych – rosół.