Stare i nowe, modne i niemodne, jedne hipsterskie i stylowe, inne pomimo tego, że „pachną myszą” (czytaj: istnieją od wielu lat, są niewypromowane, mają niemodny wystrój i tradycyjną kartę) - należą do ukochanych.

To o nich często myślę i to do nich wracam zawsze z sentymentem. Oto subiektywne zestawienie moich czterech ulubionych lokali gastronomicznych w Katowicach, do których zawsze wracam.

1. Masala House
Miejsce, które muszę dążyć szczególnym sentymentem, ponieważ ponad dwadzieścia lat temu moi rodzice świętowali w nim swoje wesele. Ale wtedy nie było mowy o indyjskich specjałach, a serwowano tam tradycyjną polską kuchnie. Dziś możemy skosztować tam wyśmienitego curry (moim zdaniem lepszego niż innej popularnej katowickiej knajpce serwującej to danie), soczystej baraniny (na którą trzeba chwilę poczekać) i pachnącego chlebka naan. Fajnie, że oferują niedrogą ofertę lunchową. Skuście się, aby zamiast wody czy piwa zamówić do posiłku maślankę albo tradycyjny napój jogurtowy na słono. Genialnie podkręca smak potraw, a gdybyście zdecydowali się na pikantniejsze dania - idealnie złagodzi drapanie w gardle.

2. Centaur
Restauracja, którą pamiętam od dziecka. W niedzielę w godzinach obiadowych warto zarezerwować stolik, żeby uniknąć przykrej niespodzianki. Miejsce w starym, uczciwym i porządnym stylu. Są białe obrusy, trzymadełka z maggi, solą i pieprzem, urocze panie kelnerki w białych taliowanych koszulach i tradycyjna polsko-śląska karta. Osobiście od dzieciństwa zamawiam tam wyborną zupę cebulową (pomidorowa też jest boska), placek po węgiersku, sznycla wiedeńskiego albo klasycznego schabowego. Może być pewni, że z Centaura nie wyjdziecie ani głodni, ani zawiedzeni.

3. Lokal Bakery
Piekarnia i kawiarnia, którą znam od niedawna, ale na Koszutce jest jedną z moich ulubionych. Uwielbiam przychodzić tam rano po pachnące pieczywo, jestem zafascynowana niewielkim wyborem (w końcu to świadectwo, że robią to, co naprawdę umieją robić) i tym, że francuskie wypieki na słodko są wyeksponowane w minimalnej ilości na talerzach tak, że mamy ważenie, że: a) musimy się pospieszyć z kupnem, bo to na pewno ostatnie kawałki i b) czujemy się jakby były to prawdziwie domowe drożdżóweczki, których mama upiekła tylko kilka. To jedno z tych miejsc, w których jeśli kupujemy bagietkę nie mamy szans przywieźć jej do domu z piętkami.

4. Karczma Pod Młynem
Najlepsza śląska kuchnia jaką kiedykolwiek jadłam. Ktoś zbyt zblazowany mógłby uznać, że wystrój tego lokalu pozostawia sobie wiele do życzenia. Ale co z tego? Kto by się przejmował poliestrowym obrusem, gdy w kuchni czyha najlepsza rolada, żurek, kluski, modra kapusta, rosół z lanymi kluskami, wodzionka, a panie kelnerki zagadują śląską gwarą, namawiając to na kompocik, to na szarlotkę. Świetne miejsce do zabrania znajomych spoza regionu, by pokazać im prawdziwy smak Śląska.

A jakie są Wasze ulubione miejsca na Śląsku, do których chętnie wracacie?

Miss Prosecco