Raj znaleźliśmy 40 km. od Katowic. W Brynku.

Miejsce to najbardziej zachwyca właśnie o tej porze roku, gdy kwitną słynne na cały kraj rododendrony i magnolie. Znajdują się w obok potężnego pałacu, należącego najpierw do rodu von Rosenthal, a następnie do rodziny przemysłowców Donnersmarcków. Wokół pałacu zaprojektowany został rozległy park angielski. W tym parku, zaraz po wojnie w 1946 r., powstał ogród botaniczny. Jego twórcą był Henryk Eder. Stworzył prawdziwe cudo.



My wybraliśmy się do Brynka specjalnie po to, by podziwiać kwitnące tam magnolie i rododendrony. Jednak przyjechaliśmy nieco zbyt wcześnie. Te największe - mające po kilka metrów wysokości - ciągle jeszcze nie kwitną. Jeśli więc w przyszły weekend zaplanujecie sobie wypad do Brynku, jest bardzo duża szansa, że będzie tam po prostu szałowo.



A przy okazji słów kilka na temat ostatnich dziedziczek rodu Donnersmarcków i właścicielek ogromnego pałacu, w którym mieści się dziś technikum leśne. Były to trzy siostry Marie: Maria Wilhelmina, Maria Zofia i Maria Karolina. Hrabianki publicznie krytykowały nazizm, za co hitlerowcy wyrzucili je z pałacu i zmusili do zamieszkania w domu ogrodnika, nieopodal pałacowej kotłowni. Zaś w samym pałacu urządzili szkołę dla członków Hitlerjugend.

Dziś cały kompleks pałacowy jest pięknie odnowiony i zadbany. Służy celom publicznym. Nie mamy się czego wstydzić. Turyści z Niemiec, których tu spotkaliśmy, naprawdę byli pod wrażeniem.