Ostatnio pojawiły się ostrzeżenia przed kąpielą w tzw. Sztucznej Rawie w śródmieściu Katowic. Ma być zbyt brudna. My zauważyliśmy, że prawdziwe rzeki i potoki płynące przez stolicę Śląska są coraz czystsze.

Nie będę wychwalał czystości katowickich rzek i potoków. Daleko mi do tego. Ale też przyznać muszę, że jest kolosalna różnica pomiędzy tym, jak wyglądały kilka lat temu... i "pachniały", a jak wyglądają dzisiaj.

Dzieciństwo spędziłem niedaleko potoku Ślepiotka. No, dobra, niedaleko Ślepotki. Poprawna nazwa tak właśnie brzmi, choć nikt jej nie używa. Czy wiecie, jak ją wtedy nazywaliśmy? Śmierdziotką.


Cuchniało nieprawdopodobnie. Potok, wówczas tylko chyba z nazwy, de facto był odkrytym kanałem ściekowym. Przepływał obok ogromnego szpitala na Ochojcu, a później w pobliżu fabryki maszyn górniczych Famur. Czasami zakładaliśmy się, jaką dziś przyjmie barwę, ponieważ mienił się różnymi kolorami, w zależności od tego, co do potoku wylewano. Wiedziałem nawet, gdzie są końcówki rur odprowadzające ścieki chemiczne z fabryki.

Dziś w kilku miejscach przy Ślepiotce urządzono coś na kształt bulwarów (to określenie przesadne, ale nie przychodzi mi na myśl żadne inne) i są to całkiem urokliwe miejsca.

W przeciwieństwie do większości ważnych miast, Katowice nie leżą przy dużej rzece. Największą, która przepływa przez to miasto, jest oczywiście Rawa. W XX wieku podjęto decyzję o przykryciu Rawy betonowymi płytami, gdyż nie było się czym chwalić. W 2013 r. władze miasta podjęły decyzję o budowie bulwarów nad Rawą. Czy wiecie, jaka się wówczas przetoczyła przez media dyskusja?

"Rawa biegnąca przez Katowice nie jest nawet rzeką tylko ściekiem. Jej koryto jest także w fatalnym stanie.

Od strony Pomnika Harcerzy Września jak i przy torowisku wzdłuż Alei Korfantego robotnicy wykruszyli stary beton i wylali nowe koryto po którym jeżdżą teraz tramwaje. Wkrótce przyjdzie czas na remont kolejnych fragmentów koryta Rawy.

Niestety mimo tych zabiegów, Rawa dalej będzie śmierdzącym ściekiem, zniechęcającym do spacerów".

Tak pisał wówczas "Fakt", co przedrukował Onet, a cała Polska dziwiła się upodobaniu katowiczan do wdychania nieprzyjemnych aromatów. To było tak niedawno. A dziś nad Rawą jeżdżą rowerzyści, spacerują rodziny z małymi dziećmi, zakochani. Turyści robią sobie zdjęcia. I to nie nad tą Sztuczną Rawą na Rynku, zasilaną wodą z wodociągu, lecz nad prawdziwą rzeką, w okolicach Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego.

W południowej części Katowic płynie rzeka Kłodnica. Płynie tam potok Kokociniec. Polecam wycieczkę rowerową w okolice obu tych cieków wodnych. Jeśli będziecie mieć szczęście, natraficie na kryjące się obok nich sarny. W przypadku pecha, zamiast na sarny, natraficie na dziki.

Obok czystego dziś (nie jest to potok górski – rzecz jasna) Kokocińca swoje siedliska mają m.in. bażanty. Ścieżkę edukacyjną wzdłuż jego koryta wykonało Nadleśnictwo Katowice, gdyż nie ma się czego wstydzić.

Oczywiście są jeszcze takie miejsca, które wołają o pomstę do nieba. W korytach katowickich rzek i potoków można zobaczyć stare opony i inne dziwne rzeczy. Ale to sprawka ludzi, którym jest wszystko jedno, czy żyją w pięknym mieście czy na śmietniku. Wszędzie tacy są.