Zaledwie kilkanaście kilometrów od Katowic znajduje się piękna czternastowieczna twierdza z przebogatą przeszłością. To właśnie ją postanowiliśmy szturmować, zgodnie z długą śląską tradycją.

Albowiem będziński zamek został zbudowany właśnie do obrony zachodniej granicy Królestwa Polskiego przed najazdami ze Śląska i z Czech. Twierdzę wznieść miał król Kazimierz Wielki. Tak twierdzą kronikarze Jan Długosz i Jan z Czarnkowa. Wymieniają ją w spisie warownych budowli wzniesionych za czasów tego króla. Była więc ona elementem ówczesnej polskiej Linii Maginota - Szlaku Orlich Gniazd.

Jakie to szczęście, że zamek ten ocalał. Większość pięknych warowni Szlaku Orlich Gniazd zmieniła się w kupę kamieni. Tak zresztą stałoby się i z zamkiem w Będzinie. W XIX w. zaczął popadać w ruinę. W okresie międzywojennym podjęto pierwsze starania, by go odbudować, co ostatecznie stało się po wojnie.

I warto było, nie tylko dlatego, że zamek jest bardzo malowniczy. Również i z tego względu, że ma on ogromne znaczenie historyczne. Zdziwicie się, jaką istotną rolę odgrywał on w przeszłości. W 1364 na zaproszenie polskiego króla gościli tu cesarz niemiecki Karol VI i król czeski. Wiek później zawarto tu ugodę pomiędzy panami śląskimi i małopolskimi o wspólnym zwalczaniu rabusiów. W 1588 r. to tu podpisano pakty, na mocy których cesarz austriacki Maksymilian Habsburg zrzekł się roszczeń do tronu polskiego.

Przebywało tu aż trzech polskich władców: Henryk Walezy, Jan III Sobieski i August II Mocny.

Ten zamek, który możemy podziwiać, wygląda inaczej niż warownia wzniesiona w XIV w. Był przebudowywany, a w XVII w. spłonął. Odbudowując dostosowano go do celów reprezentacyjnych. Dziś mieści się tam muzeum. Warto je zwiedzić choćby ze względu na kolekcję starej broni.

Przygotowując ten tekst korzystaliśmy z informacji Muzeum Zagłębia w Będzinie.


foto: www.muzeum.bedzin.pl