Nasz fotoreportaż

Brr, jak zimno. Ale mimo to wybraliśmy się na spacer po Giszowcu. I choć ręce zmarznięte, nie żałujemy.



Dzielnica Giszowiec po niemiecku nazywała się Gieschewald. Las Giszego. Dzielnica powstała na polecenie właścicieli koncernu Georg von Giesches Erben. Chcieli oni, by zatrudniani przez nich górnicy mieszkali w luksusowych warunkach.



Znaczna część zabytkowej zabudowy dzielnicy została zachowana. Naokoło powstały bloki z wielkiej płyty, a wewnątrz nich sielsko-anielsko. Gdyby jeszcze nie było tak chłodno.



Koncern Giesche chciał, aby robotnicza dzielnica była samowystarczalna. miała więc sklepy, pralnię czy własny zajazd, gdzie po udanej szychcie górnicy mogli się napić złotego, pienistego napoju.



Zamysłem architektów, zatrudnionych do zaprojektowania dzielnicy, było stworzenie robotniczego osiedla-ogrodu. Niezwykły, nowatorski zamysł, który udało się zrealizować.



Zabytkowe budynki zachowały typowy dla niemieckiej architektury styl. Wyglądają bajecznie.



Stare sąsiaduje z nowym. Jeśli mielibyśmy do wyboru cegły i dachówki czy beton, nie wahalibyśmy się ani chwili. Szczególnie, gdy chodziłoby o taki piękny budynek.