„Time To Say Goodbye”, „Yesterday”, „Granada” „O Sole Mio”, „To Night” - to utwory, które znają wszyscy, ale niekoniecznie z oryginalnych wykonań. Są takie piosenki, których covery okazały się czasem popularniejsze od pierwowzorów. Artyści classical crosover szczególnie upodobali sobie ten rodzaj scenicznej działalności!

Rzadko można znaleźć dzisiaj wokalistę, który śpiewa czy gra wyłącznie w pełni

oryginalne utwory. Covery wykonują praktycznie wszyscy, przy czym gwiazdy classical crossover upodobały sobie je szczególnie. Czy są to przeróbki warte słuchania? Na to pytanie każdy może sam udzielić odpowiedzi. Dostrzegając popularność takich artystów jak Andrea Bocelli, Il Divo, Il Volo, a także instrumentalistów Peter Bence, 2Cellos czy Bel Sono – widać najlepiej, że odtwarzanie coverów ma się wyśmienicie!


- Nagranie covera czyli własnej wersji utworu spopularyzowanego przez innego wykonawcę to bardzo wymagające zadanie. Szkoły są dwie - albo nuta w nutkę albo więcej swobody w aranżu. Tacy wykonawcy jak Tina Turner czy Joe Cocker mieli w repertuarze sporo coverów i interpretowali je świetnie. Trudno zliczyć ile jest coverów piosenki „Yesterday” czy innych utworów grupy The Beatles  – mówi Roman Rogowiecki, radiowiec i prezenter muzyki. Wskazuje, że nierzadko dopiero cover zyskał wielką popularność. Tak było chociażby z przebojem „Knockin' on Heavens Door” po raz pierwszy wykonanym przez Boba Dylana, ale wylansowanym dopiero przez zespół „Guns N' Roses” i to do tego stopnia, że wielu uważa go za hit tej właśnie grupy!

Skupmy się jednak na artystach poruszających w granicach pojemnego gatunku, jakim jest classical crossover. Oni także sięgali i wciąż czerpią ze światowych hitów największych artystów, takich jak Elvis Presley, Frank Sinatra czy The Beatles, ale także zupełnie współczesnych twórców.

Jednym z najchętniej wykonywanych coverów przez wokalistów łączących gatunki muzyczne, jest nieśmiertelne „Time To Say Goodbye”, występujące także pod nazwą „Con te partiro”. Tę drugą wersję po włosku pierwszy raz zaśpiewał Andrea Bocelli podczas konkursu piosenki San Remo. Wydany w roku 1995 roku singiel z tym i jeszcze jednym utworem trafił na pierwsze miejsce list przebojów we Francji i Belgii. Nieco później piosenkę śpiewaną częściowo także po angielsku Bocelli wykonał z Sarah Brightman. I ta wersja utworu zdobyła jeszcze większą popularność. Sama wokalistka dzisiaj wspomina, że to dzięki niej piosenka osiągnęła tak duży sukces. Obecnie oboje artyści wykonują ją na swoich koncertach, a włoski tenor, w duecie oraz na zakończenie koncertów z udziałem wszystkich występujących gości. Tak było chociażby ostatnio na koncercie z okazji jubileuszu 100-lecia Uniwersytetu Poznańskiego na Stadionie Poznań. Sarah Brightman tę chwytającą za serce pieśń również włączyła do swojego solowego repertuaru i śpiewała  ją chociażby podczas koncertu Royal Christmas Gala w grudniu 2017 roku w Atlas Arenie w Łodzi. Ale nie tylko. Na swoich występach „Time to Say Goodbye” wykonują również kwartet Il Divo oraz irlandzki zespół Celtic Woman, którego w tym roku będzie szansa posłuchać w Polsce po raz pierwszy. Obie formacje wokalne swoje kariery w większości oparły na śpiewaniu właśnie coverów z podziałem na głosy. Mężczyźni z Il Divo zniewalają damską część publiczności hiszpańską „Hola”, czyli „Hello” Adele, a także utworami „Angels” Robina Wilimsa czy „All of Me” Johna Legenda. Irlandki z kolei czarują „You Raise Me Up” z repertuaru Josha Grobana czy „Going Home” Leonarda Cohena. Te utwory brzmią znajomo, a jednak zupełnie inaczej! I może właśnie w tym tkwi tajemnica ich sukcesu?

Znane ze śpiewania coverów trio Il Volo nagrało ostatnio płytę, ósmą z kolei, na którą włączyli także dwa oryginalne utwory. Ale ostatnia trasa spinała w całość przede wszystkim klasykę, dobrze znaną nie tylko miłośnikom ich talentu. W Polsce już dwukrotnie w wykonaniu Il Volo zabrzmiały „Nessun Dorma”, „Granada” i „O' Sole mio”. Z powodzeniem utwory te śpiewają także wspomniani wcześniej Andrea Bocelli i Il Divo. Pytanie w czyim wykonaniu brzmią najlepiej - pozostaje otwarte. Il Volo i Il Divo bazują na podobnym repertuarze. Nawet największe hity, tych zespołów, które często powszechnie uznawane za oryginalne - są w gruncie rzeczy piosenkami, które kiedyś już ktoś zaśpiewał. Dotyczy to nawet sławnego „Grande Amore” w wykonaniu Il Volo. W 2005 roku z tym właśnie utworem Francesco Boccia bezskutecznie próbował się przebić na San Remo, ale mu powiedziano, że jego wersja jest... zbyt stara. 10 lat później Il Volo przedstawiło kompozycję w nowym aranżu i wygrało w cuglach ten najsłynniejszy festiwal włoskiej piosenki! W tym przypadku kluczem do sukcesu okazało się nagranie utworu na nowo.
Trzeba oddać, że kojarzone głównie z coverami zespoły Il Divo i Il Volo mają jednak w swej karierze także oryginalne piosenki.


Nieco inaczej jest z instrumentalistami. Tacy showmani jak pianista Peter Bence, wiolonczeliści z duetu 2Cellos, skrzypek David Garrett, a nawet pianiści z Bel Suono bazują właściwie wyłącznie na tym, co zostało wcześniej stworzone. I chociaż każdy z tych muzyków posiada klasyczne wykształcenie - nie gra wyłącznie muzyki poważnej. Wręcz przeciwnie: to, czym zasłynęli to właśnie energetyczne wykonania utworów popowych i rockowych!
Zapytani kiedyś wiolonczeliści z 2Cellos czy stworzą w końcu coś swojego, stwierdzili, że zaprezentowanie znanego utworu w zupełnie inny sposób – w ich przypadku na dwa smyczki - jest o wiele trudniejsze niż skomponowanie czegoś zupełnie nowego! Mimo to czasami przyjmują zamówienia napisania muzyki do filmów.


Trzeba jednak uczciwie przyznać, że podczas koncertów instrumentaliści poruszający się w gatunku classical crosover wykonują również najbardziej znane utwory z kręgu muzyki poważnej, tyle że we własnych aranżacjach, często z towarzyszeniem dodatkowych muzyków. Takim przykładem jest trio fortepianowe Bel Suono. Doskonale grają zarówno „Wiosnę” Vivaldiego, słynny fragment z „Carmen” Bizeta i „Bolero” Ravela, a nawet 5. Symfonię Beethovena, co „Bohemian Rhapsody” Queen i utwór z osławionego filmu „Gra o tron” oraz ograne chyba już przez wszystkich - „Despacito”. Filmowe utwory szczególnie upodobali sobie ogniści wiolonczeliści z 2Cellos. Do tego stopnia, że nagrali nawet w całości płytę poświęconą tej muzyce. Nieco wymykający się klasyfikacji jest tu indywidualista Peter Bence. Rzadko angażuje do swoich koncertów dodatkowych muzyków, bo to właśnie fortepian czy pianino jest dla niego jak cała orkiestra! Dosłownie gra na nim używając nie tylko klawiszy, ale także całej obudowy, pociąga za struny, uderza klapą. Posiłkuje się także mechanizmem do przetwarzania dźwięków. Dzięki temu jego koncerty są niezwykłym show! Z powodzeniem coveruje takich artystów jak Sia, Michael Jackson. Queen, Justin Timberlake.


- Dobry cover to sztuka i lepiej nagrać znany numer, bo wiadomo, że jest dobry, po swojemu, niż coś, co jest muzycznym koszmarem…. tworem własnej wyobraźni – podsumowuje Roman Rogowiecki.

Najpiękniejsze utwory – covery grają prestiżowi artyści. Koncerty z ich udziałem zawsze przyciągają fanów i są wielkim świętem muzyki. W tym roku na zaproszenie agencji Prestige MJM wystąpią:
Il Divo – 20 lipca, Atlas Arenie w Łodzi,
Il Volo – 14 września, Arena Gliwice
Peter Bence – 23 września, Sala Ziemi Poznań Congress Center, 23 września, Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu, 7 października, COS Torwar w Warszawie, 24 listopada, ICE Kraków
Celtic Woman – 4 listopada, Sala Ziemi Poznań Congress Center, 6 listopada, Dom Muzyki i Tańca Zabrze
Sarah Brightman – 6 listopada, COS Torwar Warszawa
Bel Suono – 8 listopada, COS Towar Warszawa, 9 listopada Sala Ziemi Poznań Congress Center, 10 listopada, Dom Muzyki i Tańca w Zabrzu.
Na wszystkie koncerty bilety można nabywać za pośrednictwem www.prestigemjm.com.