Być może był polskim sportowcem wszech czasów. Janusz Sidło osiągnął więcej niż to, o czym marzy większość sportowców. Jeśli któryś z katowiczan prawdziwie zasługuje na pomnik, to z pewnością on. Bieg jego imienia już wkrótce.

To się w głowie nie mieści. Prosty chłopak z Szopienic był gwiazdą olimpiad w Helsinkach, Melbourne, Rzymie, Tokio i Meksyku. Wszędzie tam stawał na najwyższym stopniu podium. Był pierwszym Europejczykiem w historii, który rzucił oszczepem dalej niż 80 metrów. Magazyn "Track&Field News" uznał go za najlepszego lekkoatletę w historii.

Zasłynął również i tym, że 20 sezonów z rzędu należał do dziesiątki najlepszych oszczepników na świecie. Pomyślcie tylko: przez 20 lat nieprzerwanie był wśród dziesiątki najlepszych. 14 razy zdobywał mistrzostwo Polski. Katowice mają powód do dumy.



Urodził się w 1933 r. Rodzice nadali mu imię Reinhold. Koledzy nazywali go Łokietek, lub Gruby. Lekką atletykę zaczął trenować w 1948 r. Jeden z działaczy sportowych z tamtych czasów tak go wspomina: "Rzuca chłopak o skośnych, zielonkawych oczach. Silne nogi, długi tułów – biegnie pewnie i wyrzuca oszczep bez najmniejszego pojęcia o technice. Ani przekładanki, ani bocznego odprowadzenia, ale oszczep leci czyściuteńko, idealnym torem, i do tego daleko, ponad 50 m. Co u czorta?"

Karierę sportową Sidło zakończył w wieku 40 lat. Potem pracował w Warszawie ucząc innych miłości do sportu. Zmarł w 1993 r. Ma swoją ulicę w Gdańsku, w Pruszczu Gdańskim, Białogardzie, Oleśnicy czy w Niemczu. W Szopienicach jest skwer jego imienia.

19 czerwca UKS Szopienice organizuje bieg Sidły. Przewidziano udział 450 biegaczy i 50 chodziarzy (nordic walking). Trasę biegu poprowadzono wokół szopienickich stawów. Uczestnicy biegu otrzymają koszulkę, bakalie i gadżety oraz pamiątkowy medal. Zapisy na stronie www.biegsidly.pl.