Dwaj mężczyźni dla zabawy postanowili udusić i upiec człowieka. Niestety, również takie rzeczy dzieją się na terenie aglomeracji katowickiej.

Bezdomny to też człowiek. Trudno nam wyobrazić sobie, jak można zrobić sobie rozrywkę z tego, że inny człowiek kona w mękach? Jak można do takiej śmierci przyłożyć swoją rękę?

Dwie rzeczy są w tej sprawie pocieszające. Jedna, że człowiekowi, którego próbowano zabić, udało się przeżyć. I druga, że mimo wszystko, choć do zdarzenia doszło na terenie naszej aglomeracji, a jednak nie miało to miejsca w Katowicach. W tym wypadku chodzi o Zabrze. A przecież bezdomni również są w Katowicach. I również, jak w tamtym przypadku, chronią się przed mrozem w studzienkach ciepłowniczych.



Bezdomny, 44-letni mężczyzna, chronił się przed mrozem w studzience ciepłowniczej. Wczoraj rano, w pewnym momencie, w pobliżu usłyszał hałasy. Wyjrzał ze studzienki. W pobliżu dwóch innych mężczyzn urządziło sobie zakrapianą imprezę. Zauważyli bezdomnego i postanowili się z nim w okrutny sposób zabawić. Najpierw zablokowali właz. Człowiek był przecież wewnątrz, a oni wówczas ułożyli na górze drewnianą paletę. Następnie zgromadzili na pokrywie włazu papiery, puste butelki z plastiku i inne łatwopalne przedmioty. Następnie to wszystko podpalili.

Na studzience ciepłowniczej płonęło ognisko, a pod nim jęczał człowiek. Zaczął się dusić. Urywanym głosem wzywał pomocy. Jego rozpaczliwego wycia dwaj oprawcy wystraszyli się i zaczęli gasić ognisko. Człowiek znajdujący się w studzience przeżył, a nawet o własnych siłach wydostał się na zewnątrz. W międzyczasie ktoś wezwał na miejsce policję, która zatrzymała oprawców bezdomnego człowieka. Na razie ich czyn zakwalifikowano jako narażenie na szwank czyjegoś życia, za co grożą 3 lata więzienia. Czy słusznie? Na to pytanie niech każdy z nas sam sobie odpowie.