Do Sądu Najwyższego wpłynęły protesty wyborcze PiS dotyczące okręgów senackich. Chodzi o oględziny kart i ponowne przeliczenie głosów. Chodzi o stosunkowo dużą liczbę głosów nieważnych. W okręgu nr 100 było ich 3 344, a w okręgu nr 75 – 3 749.

Pierwotnie PiS złożył wnioski do Sądu Najwyższego w ramach protestów wyborczych; chodzi o dwa okręgi w wyborach do Senatu: nr 75 (Katowice) i nr 100 (Koszalin). Jednak jak zapowiedział wicerzecznik PiS na konferencji prasowej, prawnicy PiS analizują dane i niewykluczone, że znajdzie się więcej okręgów budzących wątpliwości w partii rządzącej. 

Po godzinie 18.00 opinia publiczna została poinformowana o 4 kolejnych protestach. Chodzi o ponowne przeliczenie głosów w 4 okręgach w wyborach do Senatu - nr 12 (Grudziądz), 95 (Kalisz), 96 (Kalisz) i 92 (Konin) - przekazał PAP Krzysztof Sobolewski, szef komitetu wykonawczego PiS.

Jak tą decyzje komentuje Prawo i Sprawiedliwość? 

– Nie negujemy wyników wyborów. Jeżeli wszystko jest w absolutnym porządku, to zostanie to potwierdzone przez Sąd Najwyższy. Chyba lepiej, żeby ci senatorowie mieli mocny mandat, a nie kwestionowany przez kogoś przez najbliższe cztery lata – stwierdził wicerzecznik PiS

W dniu dzisiejszym Sąd Najwyższy zwrócił się do Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej, Prokuratora Generalnego i Przewodniczących odpowiednich Okręgowych Komisji Wyborczych z prośbą o zajęcie stanowiska w terminie pięciu dni. - To protest wyborczy, który może skutkować nawet unieważnieniem wyborów - mówi rzecznik SN Michał Laskowski

Protest wyborczy rozpatrywać będzie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.