Drzwi mieszkania przy ul. Grażyńskiego w Katowicach były uchylone. Na drzwiach kartka: "Bez policji nie wchodzić". W kuchni leżał właściciel mieszkania z raną postrzałową głowy. Obok pistolet. W magazynku brakowało jednego naboju.

Okoliczności tej tragedii nie zostały do końca wyjaśnione i zapewne nigdy już nie zostaną. Przyjęto, że doszło do samobójstwa.

Feliks Lipman zginął we własnym mieszkaniu przy ul. Grażyńskiego 27 sierpnia 2002 r. Znaleźli go współpracownicy, którzy przyjechali do niego, gdy nie pojawił się w siedzibie gminy. Miał wówczas 84 lata i naturalnym była obawa o jego zdrowie. Zastali uchylone drzwi od mieszkania i kartkę z napisem: "Bez policji nie wchodzić". Lipman leżał w kuchni. Był tam również należący do niego pistolet. To z niego padł śmiertelny strzał. Był również list pożegnalny.

W liście pożegnalnym Feliks Lipman napisał, że za jego śmierć odpowiedzialni są ówczesny wojewoda śląski i trzej obywatele Izraela, wymienieni z nazwiska. Nie bardzo było wiadomo, dlaczego wojewoda. Obaj panowie nie zdążyli się poznać i nigdy ze sobą nie rozmawiali.

Lipman był pierwszym przewodniczącym Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Katowicach po II wojnie światowej. M.in. odpowiadał za pozyskiwanie rekompensat za mienie zabrane Żydom po wojnie. Był również pełnomocnikiem właścicieli kilkunastu kamienic katowickich, którzy mieszkali w Izraelu.

Oczywiście natychmiast po jego śmierci pojawiły się spekulacje, czy rzeczywiście było to samobójstwo i jaka była rzeczywista przyczyna tej tragedii. Wiadomo było, że przewodniczący obawiał się o swoje życie i zdrowie. To właśnie dlatego wystąpił o pozwolenie na posiadanie broni i takowe uzyskał.

Najbardziej interesująca hipoteza wiązała się ze śledztwem w sprawie wyłudzania majątku pozostawionego przez Żydów. Los wielu z nich pozostawał przecież nieznany. Pewien bardzo znany katowicki mecenas specjalizował się w "odzyskiwaniu" kamienic dla prawowitych właścicieli czy ich spadkobierców. Użyliśmy cudzysłowu, ponieważ dokumenty przedstawiane w sądzie często budziły wątpliwości. Wątpliwości też dotyczyły tego, czy właściciele lub ich spadkobiercy rzeczywiście się odnaleźli – np. w Argentynie. Mecenas występował w charakterze podejrzanego, a Feliks Lipman miał zeznawać w charakterze świadka. Możliwe, że obawiano się jego wiedzy – a z pewnością musiała być ogromna.

Przedsiębiorczy mecenas jakoś uniknął wówczas zarzutów i ławy oskarżonych. Zarzuty usłyszał za inne swoje czyny. Okazało się, że wielu swoich klientów oszukał. Trafił do więzienia, w którym stracił zdrowie i wkrótce po wyjściu na wolność zmarł.

Przed trzema dniami minęła kolejna rocznica tragicznej śmierci przewodniczącego Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Katowicach.  Grób Feliksa Lipmana znajduje się na cmentarzu żydowskim w Katowicach.