Supermarkety kuszą nas "świeżym, chrupiącym a przede wszystkim prosto z pieca" pieczywem. Jednak w większości przypadków taki chleb z pieca to mrożona masa, która najpierw około pół roku czeka w magazynie, dopiero później trafia do pieca.

Hasła nie kłamią - taki chleb czy inne wyroby są faktycznie chrupiące i ciepłe, na naszych oczach trafiają też do pieca i z niego wychodzą. Najważniejszy jest jednak sposób, w jaki to pieczywo powstaje.

Taki chleb czy ciastka nie są robione własnoręcznie przez pracowników a ciasto nie jest wyrabiane na bieżąco. Już kilka lat temu w wywiadzie dla serwisu namonciaku.pl, mówił o tym piekarz Grzegorz Pellowski.

- Tego typu pieczywo po wypieczeniu zamrażane jest ciekłym azotem, następnie pakowane do kartonów i przechowywane w chłodni przez około pół roku. Stamtąd rozsyła się je do sklepów, które sprzedają je jako "świeże pieczywo prosto z pieca" - mówił doświadczony piekarz.

Takie pieczywo produkowane z zamrożonej masy nie ma nic wspólnego z wypiekami z małych piekarni, które wszystko robią od podstaw, własnoręcznie.

Proces produkcji takiego chleba wygląda inaczej. Do "mrożonego" dodaje się ulepszacze i konserwanty takie jak m.in. ropionian wapnia (E-282) przeciw pleśniom czy konserwujący sorbinian potasu (E-202). Co ważne, oba składniki mogą powodować reakcje alergiczne.

Ministerstwo rolnictwa w 2007 roku wydało specjalne rozporządzenie, w którym zobligowała supermarkety do oznakowania "mrożonego chleba". Zwróćcie uwagę, czy na opakowaniu nie ma napisu "Pieczywo produkowane z ciasta głęboko mrożonego".