Kolejna fala połączeń z egzotycznych numerów. Jeden z operatorów ostrzega przed telefonami z Burundi, a nasi czytelnicy – z Wyspy Wniebowstąpienia. Odebranie lud oddzwonienie na te numery będzie wiązało się z bardzo wysokim rachunkiem.

- Przestrzegam przed odbieraniem tego typu połączeń – napisał do nas czytelnik portalu Łukasz. A chodzi o numer zaczynający się od +24, co może sugerować, że dzwoni do nas ktoś z Płocka. Nic bardziej mylnego. Wystarczy dokładnie się przyjrzeć, by zauważyć różnicę – numer kierunkowy to w rzeczywistości +247 i dotyczy afrykańskiej Wyspy Wniebowstąpienia. W ostatnich tygodniach liczba tego typu połączeń nasiliła się w Kaliszu. – Kolega i siostra też takie mieli – dodaje czytelnik Łukasz.

Oficjalne ostrzeżenie przed naciągaczami wydała kilka dni temu sieć T-Mobile Polska. Do jej klientów wykonywane są z kolei połączenia  z numerów zaczynających się od +257. To Burundi w Afryce Wschodniej. - Pod żadnym pozorem nie oddzwaniajcie na takie numery. Jeśli to zrobicie, to możecie spodziewać się wysokiego rachunku za telefon. Po prostu, zignorujcie takie połączenia i nic nie róbcie – apeluje sieć.

Wcześniej firma Orange ostrzegała przed telefonami z Kuby (+534 i +535).

Naciągacze najczęściej rozłączają się po jednym sygnale, zachęcając tym samym do oddzwonienia. Minuta połączenia będzie nas kosztowała co najmniej kilka złotych.

Operatorzy sieci komórkowych radzą, aby machinalnie nie odbierać telefonu i dokładnie przyjrzeć się numerowi. Niektóre telefony pokazują kraj lub województwo, do którego przypisany jest dzwoniący numer. Wówczas od razu wiadomo, że mamy do czynienia z oszustami.