Prezydent Katowic, za pieniądze z miejskiej kasy, nabył dla siebie willę.

Spokojnie. Chodzi o Adama Kocura, który był przedwojennym prezydentem miasta. Ale z jego postacią wiąże się nieco współczesnych sensacji. Okazuje się bowiem, że przepiękny budynek znany pod nazwą Willi Kocura, wcale nie powinien być tak nazywany. Była to bowiem willa Antona Zimmermanna. Zaś komplet zabytkowych mebli, które w Muzeum Historii Katowic znane są jako Meble Adama Kocura, też był meblami Zimmermanna. Tę ostatnią sensację wczoraj ujawnił dr Ryszard Nakonieczny.

Zacznijmy od pierwszej kwestii, bulwersującej przedwojennych katowiczan i – jak się okazało wczoraj – także katowiczan współczesnych. Przy ul. Stalmacha stoi jeden z najpiękniejszych budynków miasta. Mylnie został ochrzczony Willą Kocura. Tymczasem przedwojenny prezydent miasta nabył ją w 1935 r. od wdowy po bardzo zamożnym katowickim przedsiębiorcy, Antonie Zimmermannie. Był on budowniczym wielu wspaniałych kamienic, domów i innych budynków stojących do dziś w stolicy Śląska. Zamieszkał w wybudowanej dla siebie willi, właśnie przy ul. Stalmacha.

Ta nie tylko nosi niewłaściwą nazwę, lecz również błędnie podawana jest jako przykład katowickiej secesji. Tymczasem jest ona przykładem zupełnie innego nurtu architektonicznego. Wybudowana została w stylu arts&crafts i wzorowana jest na średniowiecznych angielskich dworach.

Prezydent Adam Kocur nie pomieszkał w niej długo. Po 4 latach wybuchła wojna i musiał z kraju uciekać. Jego nazwisko znalazło się na hitlerowskiej liście polskich patriotów, których w pierwszym rzędzie należy zamordować. Albowiem, oprócz tego brzydkiego epizodu z nabyciem willi dla siebie za pieniądze miasta, Adam Kocur miał wiele pięknych kart w swoim życiorysie. Był powstańcem śląskim i wielkopolskim, dowodził rozbrajaniem Niemców w Katowicach, zanim został prezydentem, był szefem policji. W czasie wojny walczył w kampanii francuskiej, potem dowodził jednostką obrony pancernej wybrzeża Wielkiej Brytanii. Zainicjował budowę przedwojennego Muzeum Śląskiego, Śląskich Technicznych Zakładów Naukowych, dawnej Biblioteki Śląskiej czy przedwojennego drapacza chmur, ówcześnie najwyższego budynku Polski Południowej, wtedy i dziś będącego siedzibą skarbówki.

Wczoraj w Willi Zimmermanna – tak ją należy nazywać – odbył się kolejny spacer szlakiem katowickiej moderny, zorganizowany przez Dom Modernisty. Dr Ryszard Nakonieczny arcyciekawie opowiadał o naszym mieście. Jego opowieści słuchał tłum ludzi. A nam przyszło do głowy, że takie wykłady o mieście powinny być obowiązkowym elementem programu wszystkich katowickich szkół.