A już zanosiło się na to, że będzie tak pięknie, kiedy 84% spośród 4,6 mln. respondentów w ankiecie rozpisanej przez Komisję Europejską opowiedziało się za likwidacją zmiany czasu na letni i zimowy. Niestety, przynajmniej na razie nic z tego.

- Odejście od zmiany czasu już tej wiosny jest mało prawdopodobne - powiedział w Brukseli szef resortu infrastruktury Andrzej Adamczyk podczas ministerialnego spotkania, na którym omawiano m.in. właśnie ten problem. - Prezydencja austriacka proponuje kolejny termin,1 kwietnia 2021 roku. Wydaje się, że jest on możliwy do zaakceptowania - dodał minister Adamczyk
Jego zdaniem najważniejsze jest to, żeby zharmonizować te decyzje z interesami wszystkich państw, żeby nie doszło do tego, że przekraczając kolejne granice będziemy mieli mozaikę czasową.
- Polski rząd jest zainteresowany głównie ekonomicznym efektami tej decyzji. Społeczeństwo już akceptuje odejście od zmian czasu, z czego doskonale zdajemy sobie sprawę. Wydaje się, że to, co zaproponowała prezydencja austriacka, żeby do zmiany czasu doszło już w przyszłym roku na wiosnę, nie uzyskało akceptacji praktycznie większości państw Unii Europejskiej – powiedział minister.

Komisja Europejska jesienią przedstawiła projekt przepisów o zniesieniu sezonowych zmian czasu w Europie. Zgodnie z nimi po raz ostatni przestawialibyśmy zegarki wiosną przyszłego roku, a potem kraje UE mogłyby wybrać, czy będą żyły według czasu zimowego, czy letniego, ale nie mogłyby go zmieniać dwa razy w ciągu roku. KE chciała, żeby wszelkie zmiany były skoordynowane między sąsiadującymi krajami, żeby można było czuwać nad odpowiednim funkcjonowaniem rynku wewnętrznego i uniknąć fragmentacji. A mogłoby się tak zdarzyć, gdyby niektóre państwa unijne stosowały ustalenia dotyczące sezonowej zmiany czasu, a inne zrezygnowały z ich stosowania.

Potrzebna jest zgoda wszystkich państw
Projekt nie oznacza, że zmiana czasu zniknie, bo na przyjęcie przepisów muszą się zgodzić wszystkie kraje UE. Komisja Europejska chce, żeby każde państwo członkowskie poinformowało ją do kwietnia 2019 roku o zamiarze zastosowania u siebie na stałe czasu letniego lub zimowego.

Jeśli tak się stanie, to po raz ostatni obowiązkowa zmiana czasu na letni odbędzie się w niedzielę 31 marca przyszłego roku. Państwa, które będą chciały na stałe przejść na czas zimowy, będą przestawiały zegary ostatni raz w niedzielę 27 października 2019 roku. Później sezonowe zmiany czasu nie byłyby już możliwe. Żeby taki harmonogram mógł być zastosowany, zmiany w prawie UE muszą być przyjęte do marca przyszłego roku.

Zmiana czasu na letni i zimowy została wprowadzona w Europie w minionym wieku. Chodziło wtedy o oszczędzanie energii, zwłaszcza podczas wojny i kryzysu naftowego w latach 70. Od 1980 roku stopniowo przyjmowano przepisy znoszące rozbieżne harmonogramy krajowych zmian czasu.

KE przyznaje, że współcześnie zmiany czasu dwa razy w ciągu roku nie są już tak potrzebne. Z wielu badań wynika, że daje to znikome oszczędności energii, a obywatele są coraz bardziej niezadowoleni z tych zmian i narzekają, że mają one negatywny wpływ na zdrowie.