Rozmowa z Anną Stachurską, koordynatorką parkrun Katowice, zapaloną biegaczką.

Od dawna biegasz?

Zaczęłam w 2013 r. Minęły więc już trzy lata od momentu, gdy założyłam sportowe buty i wyruszyłam na biegową trasę.

Czyli mówimy nie o bieganiu po sklepach, tylko wyczynowym bieganiu?

To zależy, jak na to spojrzymy. Przeważnie biegam pięć razy w tygodniu, pół godziny, godzinę, ale czasami więcej. Dla kogoś, kto trenuje bieganie nie jest to wiele, ale dla przeciętnej osoby może to być dużo.

Biegać można dla frajdy, dla zdrowia, dla pięknej sylwetki albo dla rozładowania napięcia. A co dla ciebie bieganie oznacza?

Jest to moja pasja. Daje mi to dużo energii. Oczywiście, że robię to dla zdrowia. Ale jest to też dla mnie wyzwanie. Obserwuję moje wyniki stawiam przed sobą kolejne cele.

Czyli musi być coraz szybciej i dalej?

Dla mnie bardziej się liczy pokonanie dłuższego dystansu niż prędkość i czas. Co nie oznacza, że lubię biegać tempem spacerowym. Ale przecież każdy biegacz ma swoje tempo. Jest to w końcu forma rekreacji. To ma być sposób na zdrowe spędzanie wolnego czasu, a nie nabywanie kontuzji, do czego może prowadzić bieganie powyżej swoich możliwości.

W Polsce biega bardzo dużo osób. Biegaczy widać nawet przy brzydkiej pogodzie oraz w najdziwniejszych miejscach. Na przykład na poboczach ruchliwych dróg.

Amatorzy biegania byli w Polsce od dawna. Maraton Warszawski, w którym uczestniczą przecież tysiące amatorów, liczy sobie już ponad 30 lat. Prawdziwy boom na bieganie mamy od 2010 r. Myślę, że wielki wpływ na popularyzację tej formy aktywności miały media społecznościowe. Ludzie dowiadywali się, że jest coraz więcej imprez dla biegaczy. Kiedyś trudnością było ustalenie, gdzie i kiedy odbywają się jakieś zawody. A teraz na specjalnych stronach dla biegaczy są dokładne terminarze z imprezami sportowymi.

Takimi jak parkrun. Zauważyłem, że ludzie pytają nawet o to, czy można zjawić się z wózkiem dziecięcym.

Parkrun nie stosuje żadnych ograniczeń. Można biec, ale równie dobrze można przejść całą trasę spacerując. Czasami przychodzą na parkrun rodziny z małymi dziećmi, które nie są w stanie przebiec pięciokilometrowej trasy i z nimi spacerują. U nas jest inaczej niż w innych biegach, gdzie walczy się o jak najlepsze miejsce i czas. W parkrunie liczy się uczestnictwo. Co prawda zwycięzca dostaje najwyższą liczbę punktów, ale podsumowuje się je raz w roku. Wygrywają więc niekoniecznie ci, którzy zajmowali najwyższe miejsca w biegach. Ważniejsze jest uczestnictwo w jak największej liczbie biegów parkrun.



Które od maja będą w Katowicach odbywać się co tydzień. Czy tak?

Co tydzień w sobotę o godzinie 9.00 będzie odbywał się kolejny bieg. Zawsze w tym samym miejscu i na tej samej trasie. Jak wiele będzie tych biegów, to zależy od nas samych. Na przykład Kraków w tym miesiącu będzie świętował trzecie urodziny parkrun u siebie. To znaczy, że biegacze tego potrzebują. Na pierwszy katowicki parkrun przyjeżdżają goście z Chrzanowa i Wolbromia, gdzie takie biegi już się odbywają.

Co radzisz tym, którzy chcą zacząć swoją przygodę z bieganiem?

Sprzęt sportowy nie pobiegnie. Nie pobiegną za mnie buty, ani koszulka ze specjalnego materiału, tak zwana koszulka techniczna. Jeśli, tak jak w przypadku parkrun, dystans wynosi około pięć kilometrów, to naprawdę wystarczą nam zwykłe buty sportowe. To samo dotyczy ubioru. Do rekreacyjnego biegania wystarczy strój z miękkiego, przewiewnego materiału. Wychodząc po raz pierwszy na bieg nie stawiajmy sobie żadnych celów. Poznajmy naszą ulubioną prędkość, możliwości. Uczmy się słuchać swojego organizmu. Gdy ja zaczynałam biegać, nie czułam potrzeby mierzenia czasu, więc wychodziłam bez zegarka. Cieszyłam się samym bieganiem.

I to Ci na pewno pozostało do dziś. Radość z biegania.

Ta pasja trwa do dzisiaj. To co mi się spodobało w bieganiu trzy lata temu, się nie zmieniło. Pozostaje teraz stawiać sobie kolejne cele.